Zbór luterański w Cieszynie wznowił działalność w 1709 roku i równocześnie rozpoczęła funkcjonowanie kancelaria, za pośrednictwem której załatwiano wszelkie sprawy związane z życiem religijnym, budową kościoła, działalnością szkoły itd. Obowiązki kancelaryjne spoczywały na pastorach oraz kolatorach zboru, czyli szlacheckich przełożonych zboru. Od początku istnienia kancelarii stosowano system kancelaryjny akt spraw typu austriackiego. W XVIII wieku akta układano chronologicznie w ramach serii w fascykułach, czyli tematycznych wiązkach akt, a w początkach XIX wieku wprowadzono dziennik podawczy, w którym rejestrowano pisma wchodzące do kancelarii. System ten obowiązywał do połowy XX wieku, a po II wojnie światowej wprowadzono system dziennikowy stosowany do dzisiaj.
Dokumentacja niepotrzebna do bieżącego funkcjonowania kancelarii pojawiła się po kilku lub kilkunastu latach. Początkowo archiwalia przechowywano w skrzyni, o czym informuje spis dokumentów sporządzony w 1728 roku. Wraz z wybudowaniem kościoła na trzeciej emporze w lewej nawie umieszczono bibliotekę zborową i tam złożono pierwszą partię archiwaliów. Ten fakt potwierdza jeden z najstarszych znanych inwentarzy archiwum zborowego z roku 1759 roku i od tego czasu złączone zostały losy biblioteki i archiwum. Opiekę nad zbiorami bibliotecznymi i archiwalnymi sprawował nauczyciel gimnazjum lub pastor. Jego obowiązki regulowała instrukcja dla bibliotekarza i archiwisty, najstarsza znana dzisiaj pochodzi z 1799 roku. Stan zachowania archiwaliów osiemnastowiecznych oraz obowiązująca instrukcja świadczą, że archiwum, jak również biblioteka były wzorowo zorganizowane, a zasób uporządkowany. Niestety nie wiemy w jaki sposób przechowywano archiwalia, do dzisiaj przetrwała jedynie część mebli archiwalnych z XIX wieku. Najstarsza z nich jest drewniana komoda, później używano regał oraz dwie szafy z kwadratowymi półkami.
Prawdopodobnie pod koniec XIX wieku stopniowo zaczął pogarszać się stan uporządkowania powiększających się zbiorów archiwalnych, do dotychczas uporządkowanych akt dokładano nowe w już w nieładzie. Zasób archiwum powiększył się o akta po upaństwowieniu Gimnazjum Ewangelickiego w latach 70-tych XIX wieku, a po 1918 roku o akta parafii z czasów austriackich. W okresie międzywojennym Jan Wantuła bibliofil i badacz amator rozpoczął prace porządkowe nad zbiorami archiwalnymi oraz biblioteką. W efekcie powstało wiele indeksów do ksiąg metrykalnych oraz częściowo opracowany został zespół archiwalny. Prace Wantuły objęły część archiwum, które umieścił w wspomnianych wyżej dwóch szafach. Pod każdą półką na karteczkach (zachowanych do dzisiaj) umieścił w języku polskim tytuł grupy rzeczowej, dzięki czemu można dzisiaj zrekonstruować fragment jego inwentarza. Prawdopodobnie nie zdołał dokończyć prac porządkowych przed wybuchem II wojny światowej. Podczas wojny Archiwum Państwowe w Katowicach koordynowało prace porządkowe nad archiwaliami zgromadzonymi m.in. w instytucjach kościelnych w ramach tzw. opieki archiwalnej. Jeden z pastorów wyznaczony został na opiekuna archiwalnego. Wtedy też zbiory biblioteczne i archiwalne przeniesiono z kościoła do budynku parafii, gdzie pozostały przez okres wojny i pierwszych latach po jej zakończeniu. Najpewniej z tego okresu pochodzą sygnatury umieszczane na obwolutach części jednostek archiwalnych. Jeszcze w czasie wojny wykonano mikrofilmy wszystkich ksiąg metrykalnych, w tym tomów, które po wojnie trafiły do cieszyńskiego Urzędu Stanu Cywilnego. W 1955 roku podjęto decyzję o powrocie zbiorów bibliotecznych i archiwalnych do kościoła. Archiwalia ponownie umieszczono wspólnie z książkami w lewej nawie. Nowy kustosz biblioteki zatrudniony w 1968 roku Jan Broda oddzielił archiwalia od zbiorów bibliotecznych, które umieścił w prawej nawie. Wtedy też popełniono kardynalny błąd, bowiem archiwalia złożono, w nieładzie, bez zachowania dotychczasowego układu według sygnatur. Sytuacja ta uniemożliwiła korzystanie ze zbiorów archiwalnych i w konsekwencji doprowadziła do ich wyłączenia z obiegu naukowego. Z każdym następnym dziesięcioleciem pogarszał się ich stan. Nieliczni zainteresowani poszukiwali interesujące ich źródła w magazynie, co zwiększało ich przemieszczanie, a w niektórych wypadkach dochodziło do wyjmowania dokumentów z jednostek archiwalnych, które nie powróciły już na swoje miejsce. Jednocześnie ciągle zwiększała się przykrywająca archiwalia warstwa kurzu.
Wacław Gojniczek